Większość napotkanych osób, bliższych i dalszych od roku nie życzy nam niczego innego oprócz pomyślnego zdania matury. Robią to zapewne by dodać nam pewności siebie. Chwała im za to, jednak razem z pewnością siebie rosną nasze oczekiwania, a finalnie również stres i strach. Ten przed egzaminem, ale przede wszystkim przed porażką.
 

Maturalna porażka i… pozytywne myślenie
 
Czym dla kogoś jest porażka? Dla jednych to 80% punktów z rozszerzonej matury z fizyki, dla innych 29%, które oznacza niezdaną maturę. Kwestia sporna, a przede wszystkim indywidualna. Jedno jednak jest pewne i uniwersalne – nie zawsze nam się powodzi. Co zrobić w takiej sytuacji?

Pierwsza myśl po odebraniu niepochlebnych wyników: „Toż to tragedia !; To jest koniec świata!; Nie przeżyję tego!”. Jaka powinna być nasza reakcja na napływające do głowy myśli? „Czy aby na pewno?” – dokładnie taka.
 

Musimy zadać sobie pytanie czy to co bombarduje nasz umysł jest rzeczywiście faktem? Czy aby na pewno niezdanie matury jest tragedią i końcem świata? Zdaję sobie sprawę, że jest to trudna, frustrująca sytuacja, jednakże wylewając kubeł zimnej wody na nasze myśli, racjonalnie musimy przyznać, że mogła nam się w życiu przydarzyć większa tragedia.

 
Jakie najgorsze skutki może przynieść ta sytuacja? Najprawdopodobniej będziemy musieli jeszcze raz przewertować materiał, jeszcze raz się stresować i raz jeszcze stanąć przed komisją. Ponownie ładnie się ubrać i ponownie czekać na wynik. Być może nie dostaniemy się na wymarzoną uczelnię w tym sezonie. Czy aby na pewno taka opcja jest największą tragedią świata?

Nie tego oczekiwaliśmy. Nie tego oczekiwali nasi rodzice i połowa naszego drzewa genealogicznego. Co teraz czujemy? Złość, żal i wstyd. Na szczęście jednak od wstydu się nie umiera. Oczywiście, ośmieszenie jest nieprzyjemnym doświadczeniem, jednakże nadal nie jest to wyżej wspomniany „koniec świata”.

Dlaczego tak się dzieje? Przecież do tej pory, przez 19 lat życia nie zawsze odnosiliśmy sukces. Przypomnij sobie zatem te wszystkie momenty, kiedy coś się nie udawało: kiedy przy tablicy nie miałeś zielonego pojęcia o czym mówi przepytująca nauczycielka, kiedy zapomniałeś tekstu na wystąpieniu publicznym, kiedy poprosiłeś dziewczynę do tańca a ona zaśmiała Ci się kpiąco w twarz, kiedy w końcu strzeliłeś gola na meczu… tyle, że nie do swojej bramki…

To wszystko są sytuacje, które już przeżyłeś. Było ciężko, uczucie towarzyszące sytuacji było paskudne, a jednak dzisiaj stoisz tutaj gotowy do podjęcia kolejnego wyzwania. To właśnie nazywa się nauka na doświadczeniu, o którą chodzi w życiu.

 

Dbaj o swoją samoocenę
 

„Co jednak z tego, że ta sytuacja doda mi doświadczenia, kiedy większość moich znajomych się powiodło? W porównaniu z nimi i tak będę przegranym.”

Tutaj jest pogrzebany kolejny pies, czyli tak zwana niska samoocena. Wielbimy osoby z wysokim jej poziomem, a potępiamy z niską. Tymczasem najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie po prostu przeświadczenia o swojej wartości, tyle, że ani nie większej ani mniejszej od innych.

Ważne jest postrzeganie siebie i innych jako wartościowe istoty nie ze względu na zdolności i osiągnięcia, ale dlatego, że jesteśmy. To w zupełności wystarczy. Bowiem jeśli nasza samoocena zbudowana jest na osiągnięciach to jakkolwiek byśmy ich nie kreowali i budowali piramidę z kolejnych trofeów, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie uzna w tym żadnej wartości, a wtedy znowu poczujemy się gorsi.
 

Nie bój się emocji i opracuj strategię działania
 

Co zatem jest będzie najlepszym rozwiązaniem, kiedy okaże się, że czeka nas egzamin poprawkowy? Na pewno gotowość do jego podjęcia. Początkowo pojawi się frustracja, złość i żal. Niech pobędzie z nami na chwilę, dajmy jej się wyżyć. Pójdźmy z kolegami na imprezę, popłaczmy w samotności albo pojedźmy na całodniową wycieczkę rowerową. Zróbmy cokolwiek co pomoże nam poradzić sobie z tak dużą dawką złego nastroju.

A kiedy już się wyprujemy ze złych emocji i zostanie w naszych głowach goły strach otulony smutkiem – czas na działanie.

Po pierwsze – nie oceniajmy samych siebie, nie porównujmy się z resztą wszechświata. Podejdźmy do tego zadaniowo. To przecież nie jest pierwsza porażka w naszym życiu! Wcześniejsze udało nam się pokonać, tę też się uda. Może stracimy wakacje na re-powtórkę, ale zyskamy kolejne doświadczenie.

Przeżywszy dwukrotnie tak stresującą sytuację już żaden kolejny egzamin na studiach nie będzie taką zmorą. A kiedy i tam podwinie się noga, niezwłocznie przyjdzie nam do głowy: „ To żadna tragedia! Przecież nie z takich tarapatów wychodziłem” i ,w przeciwieństwie do „poprawkowych świeżaków”, zamiast rozpaczać uśmiechniemy się sami do siebie i zabierzemy się czym prędzej do działania!
 


Barbara Góralczyk
Psycholog z wykształcenia. Korepetytor z zamiłowania. Z pasji – redaktor i felietonista. Miłośniczka ludzkiego mózgu, jego właściwości i ograniczeń. Zaczytana w materiałach zgłębiających psychologię poznawczą i neurobiologię. Fanka niejednoznacznych odpowiedzi i drugiej strony medalu, której ulubionym pytaniem jest „ ciekawe dlaczego?”. Swoją twórczością skrupulatnie karmi szufladę lub też prezentuje w krzywym zwierciadle swojego life stylowego bloga

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien